Jak jeździć ekonomicznie?

Ceny paliw nie napawają optymizmem, a stacje paliwowe to obecnie miejsca, które kierowcy najchętniej omijaliby szerokim łukiem. Trudno jest zmniejszyć liczbę pokonywanych kilometrów, ale można za to nieco ograniczyć spalanie naszego samochodu – wystarczy na co dzień pamiętać o kilku zasadach.

 

Przede wszystkim należy zapomnieć o brawurowej jeździe. Gwałtowne ruszanie, przyspieszanie i hamowanie bardzo podnosi zużycie paliwa. Najbardziej przyjazna dla portfela kierowcy jest jazda ze stałą prędkością, na prostej drodze. Dosyć nieekonomiczne jest też (i niebezpieczne), o czym wielu kierowców nie zdaje sobie sprawy, dojeżdżanie do świateł „na luzie” – silnik pracuje wtedy na bardzo niskich obrotach i wbrew pozorom pobiera paliwo, by nie zgasnąć. Aby je zaoszczędzić, trzeba dojeżdżać hamując silnikiem i redukując biegi (przy ok. 1500 obr./min). Dobrze jest też dojeżdżać do świateł w taki sposób, by nie trzeba było się zatrzymywać i jeżeli akurat zmieni się na zielone, po prostu przyspieszyć, a nie zatrzymać się i dopiero ruszać. Silnik potrzebuje bowiem najwięcej paliwa do tego, by ruszyć auto z miejsca.

Warto dbać również o prawidłowe ciśnienie w oponach. Zbyt niskie powoduje wzrost zużycia paliwa. Najlepiej kontrolować je raz na 3-4 tygodnie, a gdy powoli zbliża się zima – nawet częściej, gdyż kiedy obniża się temperatura otoczenia, spada także ciśnienie. Z oponami wiąże się jeszcze jedna zależność – im szersze, tym auto więcej pali, ponieważ zwiększają się opory toczenia. To samo dzieje się podczas jazdy z zamontowanym bagażnikiem dachowym, z uchylonymi szybami oraz wszystkim, co zmniejsza opływowość pojazdu. Również wożenie w samochodzie wszelkich zbędnych przedmiotów niekorzystnie przekłada się na spalanie, gdyż silnik musi sobie poradzić z większą masą całkowitą pojazdu.

Kolejna zasada mówi, iż powinno się jeździć na najwyższym możliwym biegu. Nie należy jednak przesadzać z oszczędnością i włączać 5 biegu przy 45 km/h, gdyż przesada ani w jedną, ani w drugą stronę nie wyjdzie na dobre. Najkorzystniejszą metodą wydaje się jazda na granicy momentu obrotowego. Biegi zmieniamy przeważnie przy 3500 obr./min w przypadku silników benzynowych, a przy dieslach wcześniej – przy 2000 obr./min. Nie są to jednak sztywne wyznaczniki, gdyż każde auto ma trochę inny charakter. Trzeba wyczuć swój samochód, względnie zerknąć do katalogu i zapoznać się z odpowiednimi danymi.

Nie należy też nagrzewać silnika podczas postoju – ruszamy zaraz po odpaleniu. Wyjątkiem jest zima, kiedy trzeba poczekać chwilę, aż szyby odmarzną.

Niektórym kierowcom został nawyk dodawania gazu podczas rozruchu silnika. To było potrzebne naszym dziadkom, ale dziś nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia. Taki zabieg tylko zwiększa zużycie paliwa.

Wszelkie odbiorniki prądu, jak np. radio, jeżeli są włączone, powodują spalanie dodatkowych litrów. Podobnie działa włączona klimatyzacja, jednak wpływa ona nie tylko na komfort, ale i na bezpieczeństwo jazdy, zwłaszcza podczas upałów. Rezygnowanie z niej, by zaoszczędzić nieco paliwa, może okazać się złym pomysłem, gdyż koncentracja kierowcy w letnim skwarze będzie znacznie obniżona.

O samochód trzeba dbać. Pamiętanie o okresowych przeglądach to dobry krok na drodze do cieszenia się dobrym stanem technicznym auta, co przełoży się też na niższe spalanie.