Silnik nie startuje?

Wielu kierowców zna ten ból – spieszymy się, biegniemy do samochodu, wsiadamy, przekręcamy kluczyk i… nic. Auto nie chce zapalić, ani po prośbie, ani po groźbie. Nam nie pozostaje nic innego, jak łapać taksówkę i po drodze zastanawiać się, co też może być tego przyczyną.

 

Jeżeli przy próbie zapalenia samochód kompletnie nie reaguje i nawet nie świecą się kontrolki, oznacza to, że nie ma prądu. Może to być wina albo awarii akumulatora, albo alternatora, który przestał go ładować. W takim wypadku należy zapukać do dobrego sąsiada celem „pożyczenia” prądu z jego auta, odpalić swój samochód, a następnie udać się do serwisu samochodowego, którego pracownik sprawdzi, gdzie konkretnie leży przyczyna. Sprawdzi on napięcie układu ładowania (prawidłowa wartość to 14V). Jeżeli jest ono nieprawidłowe, winny będzie alternator lub regulator napięcia. Pamiętajmy, że akumulator może rozładować się nie tylko – jak wieli sądzi – zimą. Letnią porą również może okazać się, że auto nie ma prądu, np. w wyniku nadmiernego jego poboru przez alarm.

Winny może być też sam rozrusznik – jeżeli go nie słychać, a kontrolki się świecą, to odpada opcja problemu z elektryką i trzeba się przyjrzeć właśnie temu elementowi. Jeżeli jednak wygląda dobrze, to pozostaje kostka stacyjki, która nie przekazuje do niego napięcia.

Jeśli jednak przy próbie zapalenia rozrusznik słychać i kontrolki się świecą, to albo nie ma iskry ze świec zapłonowych, albo auto nie dostaje paliwa. W tym drugim przypadku wystarczy nawet zbyt niskie jego ciśnienie, aby silnik nie zechciał ”zaskoczyć”. Nie musi to jednak od razu oznaczać, że spadła wydajność pompy paliwa – być może po prostu filtr paliwa aż się prosi o wymianę, albo przepalił się odpowiedni bezpiecznik. Być może układ paliwowy się zapowietrzył.

Jeżeli po kilku próbach uruchomienia silnika, ten uruchomić się nie chce, nie upieramy się, bo może to tylko pogorszyć sytuację i dojdzie nam problem rozładowanego akumulatora.

Problem może tkwić też w układzie zapłonowym, najczęściej w świecach. Jeżeli silnik pracuje nierównomiernie, najbezpieczniej będzie sprawdzić je poprzez zastępowanie każdej po kolei świecy nową sztuką. Jeżeli przy zamianie np. trzeciej silnik zacznie pracować prawidłowo, to wiemy już, że to faktycznie wina świecy. Pamiętajmy też, że powinna być ona sucha. Jeżeli jest zalana paliwem, kwalifikuje się do wymiany. Nie należy wymieniać ich pojedynczo, ale od razu wszystkie, ponieważ bardzo szybko mogą zawieść kolejne. Jeśli jednak nie jest to wina świecy, być może uszkodzona jest cewka zapłonowa, albo nawet komputer sterujący pracą silnika.

Inną przyczyną może być marnej jakości paliwo, na które znacznie łatwiej trafić na niemarkowych stacjach, niż na tych należących do koncernów. Ceny paliwa na tanich stacjach co prawda aż się uśmiechają do kierowców, jednak jest to uśmiech godny Judasza, gdyż to paliwo może unieruchomić auto. Zimą należy szczególnie pamiętać o tym, by tankować do pełna, a nie jeździć z dnem baku ledwie przykrytym benzyną – takie pomysły kończą się skraplaniem się wody (która ma tym więcej miejsca, im więcej jest powietrza w baku) i jej późniejszym zamarzaniem, co kończy się tak, jak w tytule.

Jeżeli pechowym autem jest diesel, w pierwszej kolejności należy sprawdzić stan akumulatora (najprościej posłuchać, czy rozrusznik chodzi, jak trzeba) oraz świec żarowych, zwłaszcza, jeżeli akurat mamy zimę. Przy minusowych temperaturach, bez odpowiedniego podgrzania przez świece, temperatura w silniku będzie zbyt niska, by doszło do samozapłonu.

Może się też okazać, że układ paliwowy się zapowietrzył, albo że filtr paliwa należałoby już wymienić. Sprawa może być jednak poważniejsza, np. w przypadku uszkodzonych lub rozregulowanych wtryskiwaczy. Charakteryzują się one dziś niezwykłą wręcz precyzją i dlatego każde odchylenie od stanu idealnego powoduje problemy z zapłonem – olej napędowy jest rozpylany nie tak, jak powinien.

I jeszcze jedno – nowoczesne diesle są jeszcze bardziej wrażliwe na gorszej jakości paliwo, niż ich benzynowi koledzy. O ile ci drudzy powinni omijać stacje marki „stacja” szerokim łukiem, o tyle ci pierwsi – w ogóle zapomnieć, że istnieją.